1500 km rowerem przez Polskę (brudnopis)

1500 km rowerem przez Polskę (brudnopis)

Cześć. Tutaj będę pisał krótkie notatki z jazdy rowerem przez Polskę. A że w podróży wolę podróżować, niż siedzieć przy komputerze, będzie to raczej pisany na szybko pamiętnik z trasy, niż długie i dopieszczone teksty. Coś bardziej poukładanego opiszę pewnie dopiero po 15 sierpnia, czyli po powrocie do domu. Zdjęcia które czasem tu wrzucę to też raczej wersje robocze, które wymagają kilku poprawek.

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co się u mnie dzieje, to zaglądaj tu przez najbliższe 2 tygodnie.

Czwartek, 26.07

Jutro start. Właśnie pakuję do sakw rowerowych najważniejsze rzeczy, a w piątek zabieram rower i bagaż do Pendolino, którym przemieszczę się do Krakowa.

A bagażu trochę jest:
1. namiot – nocował będę na polach namiotowych albo schroniskach młodzieżowych
2. śpiwór
3. karimata
4. polar – może się przydać podczas noclegu w Bieszczadach
5. kurtka przeciwdeszczowa – oby nie przydawała się zbyt często 🙂
6. laptop – do robienia kopii zapasowych zdjęć i filmów z podróży oraz do pisania bloga
7. aparat fotograficzny
8. 5 obiektywów
9. kamerkę 360 stopni, którą kupiłem specjalnie na ten wyjazd
10. statyw do aparatu na nocne zdjęcia bieszczadzkiego nieba
11. monopod do kamerki
12. dwa powerbanki
13. cztery zapasowe baterie do aparatu
14. apteczkę, a w niej m.in. kleszczołapkę i sprej do ciała na wszelkie robactwo
15. gaz pieprzowy – najmocniejszy jaki udało mi się znaleźć na rynku, podobno działa nawet na niedźwiedzie
16. nóż sprężynowy – do jedzenia (oby się przydał) i do obrony (oby nie musiał się przydawać)
17. taśma „silver tape”, znana też jako MacGyverówka – do klejenia wszystkiego, co przedziurawi lub rozpadnie mi się po drodze
18. zestaw do łatania dętek
19. zapasowe dętki, gdyby zestaw jednak nie dał rady
20. zapasowe klocki hamulcowe
21. spinki do naprawy łańcucha, gdyby zachciało mu się zerwać
22. sprzęt do centrowania kół
23. smar WD40
24. zestaw śrubokrętów do naprawy roweru
25. lampka „czołówka” na nocną jazdę
26. bielizna termiczna
27. krem do ciała z mocnym filtrem – przyda się do jazdy w mocnym słoncu
28. suplementy diety – magnez (przeciw skurczom) , witaminę C (na odporność) i żeń szeń w tabletkach (na +5 do mocy podczas jazdy rowerem)

Piątek, 27.07

Ruszam. W pociągu pierwsze przygody. Razem ze mną w Gdańsku do Pendolino wsiadły dwie dziewczyny, które pomyliły mój pociąg z kursem do Kołobrzegu. Trochę sobie pojeżdżą po Polsce 🙂 W środku trudno było o miejsce na rower. Okazało się, że w mojej części wszystkie miejsca rowerowe są zajęte, na szczęście udało mi się znaleźć wolne w innym składzie.

Piątek wieczór – nocleg w Krakowie, a konkretnie w Shishkin Art Hostel. W samym hostelu poznałem dziewczynę o imieniu Noa, która w ciągu ostatnich paru lat zdążyła objechać praktycznie cały świat. Do pierwszej w nocy siedzieliśmy przez budynkiem hotelu i rozmawialiśmy o podróżach, patrząc na zaćmienie księżyca i zajadając się bezpłatnym sushi, którym zostaliśmy poczęstowani w hostelu.

Sobota, 28.07

Rano pobudka, jazda pociągiem z Krakowa do Tarnowa i potem rower do Jasła, w którym miałem nocować. Do celu dotarłem jednak ok 17 i zdecydowałem  że zrobię dziś trasę przewidzianą na 2 dni. W ten sposób ok 22 dojechałem do Krosna.

To był ciężki dzień. Temperatura 30 stopni, długie i strome podjazdy, a ostatnia godzina to jazda w ciemności po ruchliwej drodze krajowej nr 28.

Niedziela, 29.07

Spałem jak zabity do 10, obudziły mnie dopiero dzieci biegające po korytarzu schroniska młodzieżowego.

Zrobienie w jeden dzień trasy zaplanowanej na 2 dni to był dobry pomysł. Dziś w całej Polsce mają szaleć burze, więc przedłużam pobyt w Krośnie.

Na krośnieńskim rynku świetne show zrobiła dziś ekipa Gwardia Gryfa – jedyna grupa w Polsce specjalizująca się w realizacji pokazów inspirowanych sbandieratori – widowiskową, włoską sztuką  żonglerki chorągwiami.

Poniedziałek, 30.07

Rano wyjazd z Krosna. I tuż za miastem niemiła niespodzianka – pękła mi opona. Jedna z tych rzeczy, której nie przewidziałem przed wyjazdem, a którą nawet gdybym przewidział, to nie dałbym rady w żaden sposób zapakować do plecaka zapasowej opony. Dobrze, że stało się to zaledwie 3 km od Krosna i mogłem pieszo wrócić do miasta w poszukiwaniu czynnego warsztatu rowerowego.Na szczęście panowie z warsztatu o wdzięcznej nazwie „Szprycha” w ciągu godziny wymienili mi opony i dla świętego spokoju również dętki, które też miały swoje lata, a przy okazji scentrowali tylne koło i poprawili działanie przerzutek.

I było warto. Jazda na rowerze po tych poprawkach stała się łatwiejsza, a z tyłu głowy przestało siedzieć pytanie „a co jeśli coś nawali”. I mogłem jeszcze bardziej skupić się na podziwianiu pięknych widoków i robieniu zdjęć w trasie z Krosna do Sanoka 🙂 A widoki dziś były fantastyczne. Już nie mogę doczekać się, aby po powrocie z trasy wrzucić najciekawsze zdjęcia. Ale to dopiero po 15 sierpnia.

Po dotarciu do celu wziąłem kwaterę w miejscowym schronisku młodzieżowym, które niestety o 21 jest zamykane na 4 spusty, co uniemożliwiło mi wieczorne zwiedzanie miasta. Nic, nadrobię rano.

Relive ‚Morning Jul 30th’


Wtorek, 31.07

Sanok w porównaniu z Krosnem wydaje się dość sennym miasteczkiem. Może to jednak wynika po prostu z tego, że jest wtorek, a nie weekend? W każdym razie rynek, a zwłaszcza zamek królewski wywarły na mnie duże wrażenie. Zrobiłem też kilka pamiątkowych fot pomnika Beksińskiego, który przez wiele lat mieszkał i tworzył właśnie tutaj. Trochę żałuję, że nie miałem czasu odwiedzić ekspozycji poświęconej temu artyście, ale czas nagli i trzeba ruszać w dalszą drogę. Dziś celem Solina.

Relive ‚Morning Jul 31st’

W Solinie zatrzymałem się nieopodal rzeki San u gospodarza, który pozwolił mi (za niewielką opłatą) rozbić namiot na swoim podwórku.

Środa, 1.08

Dziś najcięższy rowerowo i pogodowo dzień. Podjazdy między Soliną a Ustrzykami Górnymi okazały się tak duże, że przez ponad połowę trasy musiałem pchać rower do góry. Widoki jednak wynagrodziły mi trudy podróży. Naprawdę czuć już prawdziwe Bieszczady 🙂 Zdjęcia i filmy na bieżąco wrzucam na mój Instagram: https://www.instagram.com/travel_junkie/ , na bloga wrzucę coś konkretnego po powrocie.

Około godziny 15, w samym centrum lasu dopadła mnie potężna burza z piorunami. Szczęśliwie przy szlaku stała duża kamienna chata, gdzie skryłem się na czas deszczu. Razem ze mną pod dachem skryła się też para podróżników – Dagmara i Łukasz, z którymi świetnie rozmawiało się podczas ponad godzinnego postoju.

Burza w środku dnia i pchanie roweru pod górę spowodowały, że zamiast 60 km, zrobiłem dziś zaledwie 40, a zamiast w Ustrzykach Górnych, noc spędziłem w schronisku w Wetlinie, a konkretnie w tej oto chatce 🙂

A przebieg dzisiejszej trasy tutaj:

 

Relive ‚Morning Aug 1st’

Czwartek, 02.08

Dziś w planach był dzień na odpoczynek. Na początku dnia dzięki srebrnej taśmie MacGyvera i wojskowej lince naprawiłem sakwę rowerową, która zaczęła odczuwać trudy podróży. Zamiast jednak obijać się przez resztę dnia, koło 10ej spakowałem się i ruszyłem dalej rowerem z Wetliny do Ustrzyk Górnych. Po drodze spotkałem parę 60-paroletnich Holendrów, również przemierzających Polskę na rowerach. Świetnie się z nimi rozmawiało, a przy okazji dali mi parę wskazówek dotyczących pakowania bagażu na długie trasy rowerowe.

Dziś zamiast standardowych 40-60 km zrobiłem tylko 20, z czego druga połowa to był głównie zjazd górską serpentyną, na której w jakimś momencie wykręciłem 59 km/h.

Relive ‚Morning Aug 2nd’

 

Po dotarciu około godz. 14 do Schroniska „Kremenaros” w Ustrzykach Górnych znów obiecałem sobie, że resztę dnia to już naprawdę dam odpocząć mięśniom… Ale pogoda była tak znakomita, że po wypiciu lokalnego piwka ruszyłem na najwyższy szczyt Bieszczad – Tarnicę. I w ten sposób zamiast odpoczywać, dołożyłem kolejne 20 km, tym razem pieszo.

Relive ‚Afternoon Aug 2nd’

Piątek, 03.08

Dziś prawdziwa przerwa na regenerację, trochę wymuszona w związku z lekką kontuzją stopy której nabawiłem się schodząc wczoraj o zmroku z Tarnicy. A jutro, mam nadzieję, dalsza trasa do Ustrzyk Dolnych czyli po raz pierwszy bardziej z górki, niż pod górkę. I tak już będzie do samej mety 🙂 A tutaj fota z ostatniej nocy.

Regenerację zakończyłem o 15 i postanowiłem wejść na jeszcze jeden szczyt przed jutrzejszą trasą w dół Polski

Relive ‚Afternoon Aug 3rd’

Sobota, 04.08

Dziś zaplanowana była trasa rowerem z Ustrzyk Górnych do Dolnych i nocleg. Do celu dotarłem wczesnym popołudniem i postanowiłem jechać dalej na północ, do Arłamowa licząc, że w okolicy znajdę nocleg w jakimś gospodarstwie, tak jak udało mi się w Solinie. Okazało się jednak, że w okolicy Arłamowa nie ma żadnych gospodarstw, jedynie pole golfowe. Tak to jest zmieniać plany noclegowe w ciągu dnia.

Na szybko wyguglowałem więc najbliższe miejsce, gdzie można przenocować – okazał się nim Dom Pielgrzyma przy Sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej. Po pokonaniu ponad 100 kilometrów, wreszcie po 21ej dotarłem do Domu Pielgrzyma

Relive ‚Morning Aug 4th’

Niestety na miejscu recepcja była już zamknięta. W desperacji chciałem po prostu położyć się do snu na korytarzu, gdy z pomocą przyszedł mi pochodzący ze śląska pielgrzym. Powiedział, że kapica modlitewna znajdująca się na najwyższym piętrze budynku na noc nie jest zamykana i tam mogę spędzić noc.  Tak też zrobiłem.

A oto miejsce mojego noclegu:

 

Niedziela, 05.08

Dziś kolejne 100 km na północ Polski – z Kalwarii Pacławskiej do schroniska młodzieżowego w Oleszycach.

Relive ‚Morning Aug 5th’

2 comments on “1500 km rowerem przez Polskę (brudnopis)
  1. Ola :) napisał(a):

    Super, trzymam mocno kciuki w realizacji celu !
    Szerokości 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *